out of curiosity

czyli o potrzebie ekshibicjonizmu i nie tylko

poniedziałek, 15 września 2008

usłyszane

Dziś w przychodni usłyszałam fragment rozmowy dwóch starszych pań:
"A jaka pani doktor panią przyjmuje?"
"Aaaa, taka blondynka..."
"Taka jak pani?" - dodam, że pani była mocno farbowaną brunetką.
"nieee, taka jak...." - i tu pani bezradnie porozglądała się wkoło, co by odnaleźć odpowiedni odcień blondu, heh :)
Autor: iwe o 21:36

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta (Atom)

ale to już było...

  • ►  2013 (1)
    • ►  grudnia (1)
  • ►  2012 (6)
    • ►  września (2)
    • ►  maja (4)
  • ►  2011 (3)
    • ►  marca (3)
  • ►  2010 (29)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  października (2)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (3)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2009 (34)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (2)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (2)
  • ▼  2008 (30)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (1)
    • ▼  września (5)
      • usłyszane - z serii: rozterki początkującego hakera
      • brrrr
      • usłyszane
      • wybrałam Halinę
      • sushi? Mamma mia!
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (5)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2007 (6)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (3)
Motyw Znak wodny. Obsługiwane przez usługę Blogger.